Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biznes i nauka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 grudnia 2016
Rozwijaj się i szukaj satysfakcji!
Twoja Opcja
Kariery to nazwa nowego projektu w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu. Celem
TOK jest rozwój zawodowy i podniesienie kompetencji studentów ostatniego roku.
Porozmawialiśmy z dr
Małgorzatą Madej, kierownikiem projektu i wykładowcą WSH we Wrocławiu o
sytuacji na rynku pracy i o tym, jak świadomie budować swoją przyszłość
zawodową.
Wyższa Szkoła Handlowa: Pani Doktor, coraz częściej mówi się, że w wielu
branżach nadszedł złoty okres dla pracowników. Czy to oznacza, że już nie
musimy troszczyć się o samorozwój i zdobywanie nowej wiedzy tak, jak w okresie
kryzysu na rynku pracy?
Małgorzata Madej: W tej chwili ogromny wpływ na zmiany na rynku pracy mają
procesy demograficzne. Na rynek pracy wchodzą coraz mniej liczne roczniki –
szczyt ostatniego dużego wyżu demograficznego, czyli ludzie urodzeni na
przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. mają już w miarę
ustabilizowaną pozycję zawodową, na emerytury odchodzą już roczniki
poprzedniego wielkiego boomu, powojennego z przełomu lat czterdziestych i
pięćdziesiątych XX w. Ich miejsce zajmują ludzie urodzeni w latach
dziewięćdziesiątych, a jest ich wyraźnie mniej. Dlatego pracodawcom trudniej
jest znaleźć osoby na wakujące miejsca, muszą więcej zaproponować kandydatom i
bardziej dbać o utrzymanie pozyskanych już pracowników.
Jednak to
nie jedyny ważny proces demograficzny, który rozgrywa się na naszych oczach.
Jednocześnie rośnie długość życia, poprawia się też jego jakość. Z jednej
strony obecny sześćdziesięciolatek ma przed sobą ponad 20 lat życia – trudno
wyobrazić sobie, że spędzi ten czas wyłącznie na emeryturze. Z drugiej strony –
czy powiedzielibyśmy o sześćdziesięciolatku „starszy pan”, „starsza pani”?
Coraz częściej, dzięki zdrowemu trybowi życia i wyższej jakości opieki medycznej,
są to osoby w pełni sił, sprawne i aktywne.
Wszystko
to oznacza, że przedłuża się okres naszej aktywności zawodowej, a w ciągu 40-45
lat pracy bardziej zagraża nam wypalenie zawodowe. Nawet praca, którą kochamy i
wykonujemy z pasją, może stać się uciążliwą mordęgą po dekadzie, nie
wspominając o dwóch czy trzech. Dlatego potrzebujemy stale się rozwijać, szukać
nowych inspiracji, nowych możliwości i kierunków rozwoju. Nie tylko mobilność
geograficzna, ale także umiejętność zmiany pracy, branży, a nawet zawodu, będą
odgrywały coraz większą rolę w kształtowaniu kariery zawodowej, która ma
przynosić człowiekowi nie tylko korzyść materialną, ale również – a może przede
wszystkim – satysfakcję. Nie ma satysfakcji zawodowej bez ciągłego, świadomego
samorozwoju.
WSH: Czasy, w których większość swojego życia zawodowego spędzaliśmy w
jednej firmie już się skończyły. Teraz oczekuje się od młodych ludzi
mobilności, podejmowania ciągle nowych wyzwań. Jak odpowiednio przygotować się
do zmian i wymagań jakie są stawiane przed pracownikami, którzy dopiero
wchodzącą na rynek pracy?
MM: Tak,
skoro będziemy pracować przez kilkadziesiąt lat, w jednej firmie bardziej
zagraża nam wypalenie zawodowe i nuda. Ale też zmienił się styl życia – współcześnie
bardzo wiele rzeczy i zadań wykonujemy szybciej, dlatego potrzebujemy większego
urozmaicenia.
Warto też
zwrócić uwagę, że nawet bez zmiany firmy często podejmujemy nowe wyzwania,
próbujemy swoich sił na nowych stanowiskach i w nowych działach.
W każdym
nowym miejscu musimy poznać swoistą dla tego miejsca wiedzę i wypracować
odpowiednie umiejętności. Oczywiście, fundament stanowi to, czego nauczyliśmy
się w szkole i na studiach – licencjackich, magisterskich i podyplomowych.
Jednak u każdego pracodawcy musimy poznać szczególne zasady, procedury,
praktyki.
Rzeczywiście,
pracodawcy wymagają większej mobilności, otwartości, gotowości do wykonywania
nowych zadań – poniekąd dlatego, że również same przedsiębiorstwa stoją w
obliczu zmieniającego się, dynamicznego rynku. Ale zastanówmy się też, czego
oczekują pracownicy? Jak wielu młodych ludzi, rozpoczynających teraz karierę,
marzy o stabilnym stanowisku przy taśmie Fordowskiej fabryki? Nie tylko firmy,
także pracownicy oczekują możliwości rozwoju, poszerzenia swoich kompetencji i
odpowiedzialności.
Wydaje mi
się, że to bardzo ważna sprawa zarówno dla pracodawców, jak i pracowników –
tych młodych, wkraczających na rynek pracy; tych powracających po przerwach
spowodowanych zdarzeniami losowymi lub uwarunkowaniami rodzinnymi; i tych
wykonujących pracę w oparciu o różne umowy – miejsce na rynku pracy nie jest
dane raz na zawsze. Ten, kto dziś pracuje i jest zadowolony ze swej pracy, może
za rok zdecydować lub zostać postawionym wobec decyzji o zmianie miejsca lub
charakteru zatrudnienia.
Jak
przygotować się do takiego rynku pracy? Odpowiedź jest zarazem bajecznie prosta
i piramidalnie skomplikowana: są nią kompetencje. Na dynamicznym rynku pracy
najważniejszą rzeczą jest kształtowanie i ciągłe rozwijanie kompetencji, wśród
nich tej najważniejszej: umiejętności stałego uczenia się. Trzeba kłaść nacisk
na zdolności wnioskowania, umiejętność analizowania i syntezowania informacji,
selekcję źródeł i danych, zdolności komunikacyjne, zarówno interpersonalne, jak
i międzykulturowe. Kompetencje dają nam siłę i przygotowują do radzenia sobie w
zmieniających się warunkach, a także w zupełnie nowych środowiskach.
WSH: Wielu studentów łączy naukę z pracą, aby podnieść swoją
atrakcyjność na rynku. Co jeszcze warto robić w czasie studiów, aby świadomie
budować swoją przyszłości zawodową?
MM: Faktycznie,
tak jest. Mam wręcz wrażenie, że prawie wszyscy nasi studenci są aktywni
zawodowo. To też wynika z współczesnego stylu życia: chcemy podejmować różne
wyzwania wcześniej, a przede wszystkim dążymy do samodzielności.
Jednak w
tym zabieganiu, ciągłym dążeniu do czegoś, nie należy zapominać, że studia to
jest jednak wyjątkowy czas w naszym życiu. Warto znaleźć chwilę na autoanalizę,
zdefiniowanie trzech komponentów i ich korelacji: jakie są nasze silne strony,
jakie są nasze słabe strony i co jest naszą pasją? Jakie słabości należy
wyeliminować, aby móc podążać za swoimi marzeniami? Które mocne strony warto
eksponować i jak? W jaki sposób mogę się zmienić i czy tego chcę? Oczywiście,
to nie są decyzje na całe życie. Zwłaszcza w kontekście procesów, o których
mówiliśmy wcześniej – każdego z naszych absolwentów czeka w życiu wiele zmian i
decyzji. Jednak taka baza zdefiniowana na początku ścieżki zawodowej może pomóc
w uniknięciu fałszywych wyborów, szybkich porażek i straty czasu, a także
przygotuje nas do zarządzania zmianą – w firmach i w wymiarze indywidualnym.
Oczywiście,
od razu pojawia się wątpliwość: jak przeprowadzić taką autoanalizę, unikając
popadania w nadmierne samozadowolenie albo w załamanie nerwowe, jak ogarnąć tak
wiele zagadnień, ale trzymać się konkretów? Myślę, że w tym kontekście warto
oprzeć się na specjalistach, np. doradcach zawodowych, którzy nadadzą takiej
analizie ogólny kierunek i pomogą wyciągnąć wnioski ze zdiagnozowanych przewag
konkurencyjnych i braków.
WSH: Pewnie niejednokrotnie rozmawiała Pani z absolwentami WSH, którzy
prowadzą swoje firmy lub odnieśli sukces na innym polu zawodowym. Czy można
znaleźć element, który ich wszystkich łączy? Czy istnieje ogólny przepis na sukces?
MM: Ogólny
przepis na sukces? Nie istnieje nawet ogólna definicja sukcesu! Czy sukcesem
jest praca, która przynosi nam stabilność? wysoki status materialny?
satysfakcję? równowagę życia zawodowego i osobistego? a może warunki do
samorozwoju? lub wręcz decydowania o innych na stanowiskach kierowniczych? Każdy
z nas ma własną odpowiedź.
Jednak
patrząc na naszych absolwentów, których nazwałabym ludźmi sukcesu, myślę, że
mogłabym wskazać cechy łączące ich, choć wybrali bardzo różne ścieżki. Myślę,
że tym, co ich wyróżnia, jest połączenie otwartości i determinacji. Potrafią
definiować sobie cele i wytrwale do nich dążyć, ale potrafią też uznać swoje
porażki i wyciągnąć z nich wnioski. Są gotowi poszukiwać, zmieniać się w miarę
potrzeb, ale też kształtować rzeczywistość, narzucać swoją wolę.
Wiele
mówi się o kształceniu praktycznym, budowaniu umiejętności zawodowych. Jednak
sądzę, że tak naprawdę o sukcesie decydują właśnie te bardzo indywidualne,
trudne do zdefiniowania i zmierzenia kompetencje społeczne.
WSH: W kontekście przyszłości zawodowej młodych ludzi zapytam jeszcze o
projekt Twoja Opcja Kariery. Proszę powiedzieć dlaczego TOK powinien
zainteresować naszych studentów i jakie korzyści wypływają z uczestnictwa w
nim?
MM: Myślę,
że TOK to bardzo dobry projekt dla osób, które studiują. Oferuje im trzy
podstawowe korzyści.
Po
pierwsze, możliwość rozpoznania swoich kompetencji. Narzędzie do diagnozowania
kompetencji, opracowane przez psychologów i doradców zawodowych, obejmuje
bardzo wiele dziedzin z zakresu rozumowania, komunikacji, decydowania i wielu
innych. Zapoznanie się z raportem z takiego bilansu kompetencji pozwoli
studentom lepiej poznać siebie, zidentyfikować swoje atuty i miejsca potencjalnego
rozwoju.
Po
drugie, TOK przewiduje opracowanie indywidualnej ścieżki rozwoju we współpracy
między studentem a doradcami zawodowymi. Wbrew pozorom, to bardzo istotna
sprawa – ogólne recepty zawsze dobrze wyglądają na plakatach, ale rzadko działają
w praktyce. Każdy uczestnik projektu będzie mógł omówić swoje mocne i słabe
strony z doradcami, dowiedzieć się nieco o sobie, o możliwościach prowadzenia
działalności gospodarczej, o sposobach rozwijania kompetencji, ale także o tych
podstawowych sprawach: jak tworzyć cv, jak zachować się w czasie rozmowy
kwalifikacyjnej w zależności od charakteru pracy i firmy. Indywidualizacja
sprawia też, że student nie będzie marnować czasu na rzeczy, które wie, tylko
porozmawia z doradcą o sprawach, które naprawdę są mu potrzebne.
Po
trzecie wreszcie, projekt oferuje wsparcie dla osób rozpoczynających lub
zmieniających pracę. Mentoring i coaching w nowym miejscu pracy są niezbędne, a
bardziej doświadczeni pracownicy często mają problem z wygospodarowaniem czasu
i poświęceniem uwagi nowym osobom. TOK przewiduje specjalne wynagrodzenie,
dzięki któremu pracodawca będzie mógł
wyznaczyć specjalną osobę, a ona zajmie się wprowadzeniem uczestnika projektu w
nowe miejsce pracy.
piątek, 5 sierpnia 2016
Na pewno zrobię to jutro…
„Znowu nie nauczyłem się na
egzamin”, „zabiorę się za ten projekt jak tylko zobaczę, co nowego na
Facebooku”. Znasz to? Jak często zdarza Ci się odkładać zaplanowane czynności
na później? Czy musisz walczyć ze swoim poczuciem winy po kolejnym
niedotrzymanym terminie? Prokrastynacja,
to słowo, które warto znać.
W przestrzeni publicznej pojawia
się wiele określeń, które mogą przedstawić w negatywnym świetle inne osoby.
Jednak co robić, gdy usłyszymy, że jesteśmy prokrastynatorami? Powinniśmy od
razu się obrazić, czy życzliwie uśmiechnąć, aby nie zdradzić, że nie znamy tego
określenia?
Prokrastynacja to zaburzenie,
które oznacza patologiczne przekładanie czynności na później pomimo możliwości
ich wykonania – przejawia się w wielu dziedzinach życia. Prokrastynatorzy odczuwają
trudności z zabraniem się do pracy i w związku z tym odkładają jej wykonanie,
zwłaszcza wtedy, gdy nie spodziewają się natychmiastowych efektów.
To zaburzenie często
współwystępuje z perfekcjonizmem, a źródła prokrastynacji należy szukać w
strachu przed porażką i…sukcesem. Tak - sukcesem, ponieważ prokrastynator, obawia
się, że jego perfekcyjnie wykonane zadanie może być przyczyną zazdrości lub
większej liczby obowiązków dlatego odwleka wykonanie na przykład projektu. Porażką, bo za
wysoko postawiona poprzeczka może wzbudzać lęk przed możliwością wykonania
zadania w sposób niedostatecznie dobry. Wówczas odraczanie staje się wymówką i
usprawiedliwieniem.
Problem patologicznego odkładania
czynności nie jest niczym nowym, jednak współczesny świat, który oparty jest na
nieograniczonych możliwościach korzystania z nowych technologii sprzyja
prokrastynacji. „Dzięki” portalom społecznościowym i innym pochłaniaczom naszej
uwagi coraz łatwiej złamać naszą silną wolę i oderwać od zaplanowanej pracy.
Jak można rozpoznać osobę
cierpiącą na prokrastynację?
´ Przy
trudnym, długoterminowym zadaniu traci
motywację do pracy i wiarę w siebie,
boi się popełnić błąd, więc odracza rozpoczęcie realizacji
´ Wypełnia
swój dzień prostymi pracami, których
nie musi wykonać natychmiast – robi to jednak, aby nie podjąć się właściwego
zadania
´ Przykład?
Rozpoczęcie zaplanowanego zadania, a następnie przeglądanie Facebooka lub
gotowanie obiadu
´ „Czeka na właściwy czas”, idzie spać
bo musi być wypoczęty przed zadaniem, nie realizuje czynności, bo miejsce nie
jest do tego przygotowane itp.
Teraz kilka metod radzenia sobie z prokrastynacją:
´ Założenie
konkretnego planu
- im zadanie zostanie bardziej szczegółowo opisane, tym większa szansa na jego realizację
- szczegółowe zapisanie planu działania i wizualizowanie go
- im zadanie zostanie bardziej szczegółowo opisane, tym większa szansa na jego realizację
- szczegółowe zapisanie planu działania i wizualizowanie go
´ Plan
dnia, który zaczyna się od zadań
najważniejszych, a kończy na tych, które mogą poczekać
´ W
trosce o komfort psychiczny zaczynaj od zadań
najtrudniejszych
´ Dbanie
o własną motywację – nagradzaj się po
zrealizowaniu planu
´ Tworzenie
kalendarzy, grafików, używanie aplikacji na telefon, które będą nam przypominać o zadaniu
´ Uporządkowane miejsce pracy – biurko,
komputer– nie możemy być rozproszeni
´ Daj
sprawdzić i ocenić swoją pracę
innym – pozytywna mobilizacja
´ Spraw,
aby to, co robisz było atrakcyjne
Na koniec
pamiętajmy, że prokrastynacja to zaburzenie, którego nie można traktować jak
łatwej wymówki w trakcie wykonywania codziennych obowiązków. Osoby cierpiące na
tę dolegliwość często są stereotypizowane przez innych i mają zaniżone poczucie
własnej wartości, stany lękowe, poczucie winy. W takich sytuacjach trzeba sztywno trzymać się planu, który się założyło, być konsekwentnym we własnych postanowieniach i realizować wcześniej opisane metody walki.
piątek, 22 lipca 2016
Zawody przyszłości. Co nas czeka?
Z jakimi obszarami będą związane zawody przyszłości? Jak zaplanować swoją edukację i dlaczego rozmowa z drugim człowiekiem jest tak ważna? Dr Dariusz Socha, Dyrektor Studiów Podyplomowych w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu, właściciel firmy szkoleniowej Adviser i wieloletni doradca, odpowiedział nam na te pytania w inspirującej rozmowie.
Wyższa Szkoła Handlowa: Panie Doktorze, według Pana młodzi ludzie przy wyborze
swojej ścieżki edukacyjnej powinni przede wszystkim obserwować trendy na rynku
pracy czy kierować się swoimi pasjami i zainteresowaniami? Mówiąc krótko –
serce czy rozum?
Dr Dariusz Socha: Najlepiej
połączyć te dwie rzeczy. Jednak, gdybym miał wybrać, to powiedziałbym, że pasja
jest najważniejsza, ponieważ determinuje ona całość działania.
Rynek szkoleniowy i edukacyjny
obserwuję już od 15 lat. W tym czasie widzę, że jeszcze dwa lat wstecz było to
wszystko w jakimś stopniu uporządkowane – wówczas można było zauważyć duże
zainteresowanie obszarami z zakresu socjologii czy innych nauk humanistycznych.
Później trend odwrócił się na rzecz kierunków technicznych, ale teraz widzę pewnego
rodzaju zamieszanie – właściwie nie
bardzo wiadomo co wybrać, aby była gwarancja zatrudnienia, bo w moim
przekonaniu nawet wykształcenie politechniczne nie gwarantuje pracy. Mówię to w
sensie wszechstronnych umiejętności
kandydata. Często rozmawiam z pracodawcami, którzy opowiadają o
pracownikach mających wykształcenie i zdolności techniczne, ale w dużej części
nie potrafią się komunikować czy współpracować w grupie.
Rozumiem, że według Pana zaszło to wszystko za daleko – od jakiegoś
czas promuje się kierunki techniczne, ale jednocześnie nie daje się studentom
tych kierunków możliwości podwyższenia poziomu kompetencji społecznych.
Badania jednoznacznie pokazują,
że kompetencje społeczne są niezbędne do funkcjonowania w środowisku pracy,
dlatego ten aspekt powinien być poddany szczegółowej analizie na polskich
uczelniach.
Powiedział Pan o tym, że rynek zmienił się, panuje zamieszanie i brak
jest punktów odniesienia. Kiedyś absolwenci szkół wyższych mogli z większym
prawdopodobieństwem przewidzieć swoją przyszłość zawodową, a teraz funkcjonują
na ruchomych piaskach. Czy według Pana młodzi ludzie są przygotowani do tak
zmiennego środowiska?
Młodzi ludzie powinni przede
wszystkim wiedzieć, że efekty pracy nigdy nie przychodzą natychmiast – duży sukces,
to duże poświęcenie. Liczy się praca u podstaw. W świecie, który oparty jest na
szybkich rozwiązaniach i półśrodkach docenia się wiedzę opartą na trwałych
fundamentach, szacunek do innych, umiejętność współpracy czy po prostu czytanie książek. W
dobie rozwoju nowych technologii (Facebook,
Instagram, Twitter) wiele wartości się zdewaluowało. Ci, którzy potrafią
nawiązywać do takiego interdyscyplinarnego sposobu działania są bardziej kreatywni,
a tym samym bardziej wartościowi dla organizacji. Myślę, że jest to klucz do sukcesu w tym
skomplikowanych realiach.
Panie Doktorze, ale
warto porozmawiać również o tym, co nas czeka. Jakie profesję, według Pana,
będą zawodami przyszłości?
Zawody przyszłości będą ogniskować się wokół trzech
dziedzin. Przede wszystkim obszar związany z szeroko rozumianą informatyką –
testerzy oprogramowania, osoby tworzące gotowe rozwiązania technologiczne,
elektrotechnicy. Druga dziedzina związana jest z demografią. Przez ostatni wiek
średnia długość życia człowieka wzrosła o 30 lat, dlatego w przestrzeni
społecznej żyje coraz liczniejsza grupa osób starszych mających wiedzę i zasoby
finansowe do tego, aby dbać o swoje zdrowie. Dzięki temu pojawia się nisza dla
takich zawodów jak masażyści, rehabilitanci czy geriatrzy. W tym kontekście
obserwuję we Wrocławiu nowe obiekty, które są bardzo dobrze wyposażone i będą
świadczyć usługi związane z opieką nad osobami starszymi – jest to dynamicznie
rozwijający się obszar. Trzecia dziedzina dotyczy obszaru zdrowia. Wraz ze
wzrostem świadomości ludzie doceniają rolę zdrowej żywności i zdrowego trybu
życia. Takie zawody jak na przykład dietetyk czy trener personalny będą coraz
bardziej zyskiwać na znaczeniu.
Mówiąc o coraz większej świadomości społeczeństwa warto
wspomnieć o jeszcze jednym obszarze, który będzie się rozwijał, a związany jest
z chęcią osobistego rozwoju zawodowego. Mam tutaj na myśli działania związane z
coachingiem i mentoringiem. Osoby, które osiągnęły już wysoki status społeczny
będą nadal chciały się rozwijać i dlatego ta dziedzina również zyska na
wartości. Jako dyrektor studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Handlowej we
Wrocławiu przy każdej okazji zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą,
ponieważ znajdują się tam kierunki odpowiadające wyzwaniom współczesnego rynku
pracy.
Wyszliśmy od diagnozy o
skomplikowanej rzeczywistości i o tym, że trudno odnaleźć się na rynku pracy.
Dzięki takim profesjom jak doradca zawodowy czy mentor będzie można łatwiej
przejść przez ten zamęt poznawczy?
Tak, profesjonalny doradca będzie mógł badać, diagnozować
i podpowiadać ewentualne drogi rozwoju osobistego i zawodowego.
Panie Doktorze, gdyby
miał Pan stworzyć zbiór dobrych rad dla młodych ludzi rozpoczynających swoje
życie zawodowe, to co by Pan im powiedział?
Po
pierwsze, nie możemy zapętlić się w obszarze nowych technologii. Nie powinniśmy
ulec pokusie, że nowe technologie są antidotum na rzeczywistość. Po drugie, ja
sam jestem interakcjonistą symbolicznym, rozmowa z drugim człowiekiem mnie
inspiruje, pobudza intelektualnie i rozwija. Jeśli wolno mi coś zasugerować
młodym ludziom, to chciałbym, aby zastanowili się na tym, czy nie za daleko
odeszli od zwykłej, klasycznej rozmowy z drugim człowiekiem. Interakcja,
wymiana poglądów, przebywanie z drugą osobą jest również potrzebne dla higieny
umysłu, odpoczynku i wydajniejszej pracy. Byłem przez pewien czas ekspertem
Wielkopolskiej Akademii Nauki i Rozwoju, spotykałem się z dyrektorami szkół
oraz nauczycielami. Moim zadaniem była między innymi diagnoza i doradztwo w
aspekcie wychowania przyszłych pokoleń. Podczas tej pracy dostrzegłem przede
wszystkim, że młode osoby doskonale poruszają się w obszarze gier
komputerowych, a jednocześnie nie potrafią rozmawiać ze swoimi rodzicami, ale
również i rówieśnikami. Ponadto, uczniowie często nie wiedzą czym jest
współpraca w grupie. Chcę przez to powiedzieć, że rozmowa z drugim człowiekiem
jest bardzo ważna i determinuje dalsze działania. Po drugie, każda młoda osoba
powinna pamiętać również o pozytywnej formie aktywności, która buduje naszą
osobowość. Myślę tu przede wszystkim o wolontariacie, sporcie i wszystkim tym,
co pozwala poznać siebie i innych. Mówiąc krótko – dobro zawsze wraca dlatego
wychodźmy z inicjatywą, działajmy i spodziewajmy się tego dobrego.
wtorek, 14 czerwca 2016
Zaufanie lepsze od dominacji
Czy przywództwo powinno być oparte na demonstracji siły czy zaufaniu? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w jednym z polskich wydań Harvard Business Review.
Autorzy artykułu podkreślają, że większość liderów stawia na autoprezentację, która podkreśla ich siłę i kompetencje. Jednak jest to ryzykowna strategia. Taki lider naraża się na wzbudzenia wśród swoich pracowników lęku będącego prostą drogą do zablokowania ich twórczych możliwości i efektywnej pracy. Badania pokazują, że sprawne oddziaływanie na ludzi powinno być oparte na życzliwości, a nie wywoływaniu strachu. Życzliwość wobec podwładnych tworzy fundamenty zaufania, którego tak mocno brakuje w polskim kontekście. Alex Todorov, psycholog społeczny udowadnia, że dokonując osądów na temat innych najszybciej odczytujemy objawy serdeczności niż kompetencji. Na tworzenie atmosfery życzliwości składa się wiele werbalnych i niewerbalnych elementów. Warto na co dzień pokazywać swoim pracownikom, że ceni się ich zaangażowanie, pomysłowość i wkład w działalność organizacji. Taka postawa zaowocuje zadzierzgnięciem więzi z otoczeniem i przede wszystkim przyczyni się do możliwości zmian postaw, co jest niezbędnym elementem do przekonania współpracowników to swoich racji.
Zapraszamy do biblioteki Wyższej Szkoły Handlowej we Wrocławiu po pełną treść artykułu.
Amy J.Cuddy, Matthew Kohut, John
Neffinger, Przywództwo zaczyna się od zaufania, „Harward Business Review Polska”,
kwiecień 2015, s. 36-44
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
Popularne posty
-
Z jakimi obszarami będą związane zawody przyszłości? Jak zaplanować swoją edukację i dlaczego rozmowa z drugim człowiekiem jest tak wa...
-
Pani Olha Materynska , studentka studiów magisterskich w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu świadomie buduje swoją przyszłość zawodow...
-
Wspaniałe zachody słońca, egzotyczne widoki, ale przede wszystkim trudne zmagania z konkurencją i własnymi słabościami - tego doświa...





